Podziękowania

Szanowni Państwo,

jeszcze raz bardzo DZIĘKUJEMY za wsparcie projektu „Studenci UAM bez Granic”. Szczególne podziękowania są kierowane do wymienionych poniżej osób, jak i do tych, których życzeniem było zachowanie anonimowości, a które wsparły nas na portalu PolakPotrafi.pl. Bez Państwa udziału wyjazd do Tanzanii byłby niemożliwy do realizacji.

Pozdrawiamy,

Tanzański zespół KNEM: Michalina Kasprzak, Jonasz Pawlaczyk, Michał Szulc

Osoby, które wsparły nasz projekt to (kolejność przypadkowa): Norbert Kowalik, Jolanta Kaczkowska, Katarzyna Śmiałowicz, Michał Paszyn, Krzysztof Ruczyński, Maria Jankowska, Łukasz Wrzesiński, Karolina Wsolak, Agnieszka Kukla, Mateusz Hauschild, Weronika Trojanowska, Emilia Musialska, Adrian Koter, Katarzyna Pokrywczyńska, Paulina Rynarzewska, Emilia Kozłowska, Dominika Cieślak, Weronika Janicka, Piotr Stawicki, Ilona Klejnocka, Julia Amejko, Agnieszka Czoska, Szymon Miedziński, Jakub Sypniewski.

Jakiś czas temu prosiliśmy Państwa o przesłanie swoich imion i nazwisk oraz adresów pocztowych. Za te już przesłane – serdecznie dziękujemy. Osoby, które wsparły projekt na portalu PolakPotrafi.pl, ale nie nadesłały swoich danych to takie „pseudonimy”, jak: cichutko, naatalka91, smsparkvolley, blackcurrant, makaretka. Również Państwu serdecznie dziękujemy za wsparcie!

Dziękujemy

Reklamy

Wszystko co robisz w życiu, rób z uśmiechem!

Nasz czas w Tanzanii dobie1393467_1698099537081240_3359245989316124779_ngł końca, jednak szerzej o zajęciach, ich przebiegu oraz o naszych wnioskach możemy napisać dopiero teraz… dlaczego?
W Biharamulo mieliśmy okazję pracować z dziećmi w różnych grupach wiekowych, a może łatwiej byłoby powiedzieć w różnych klasach (ponieważ nie wiek rozdziela tam granicę uczęszczania do danej klasy). Każdy z nas prowadził zajęcia z klasą 1, 2, 4, 5 i 6 szkoły podstawowej oraz z klasą 1 gimnazjum. Poza tym prowadziliśmy zajęcia grupowe – z mieszanych klas.

Czytaj dalej

Panga, której nie było w rybnym

SAM_0350Pomijając oczywisty fakt, że w Biharamulo nie ma żadnego sklepu rybnego, to nawet gdyby był mielibyśmy nie lada problem by kupić w nim te rybę. Wynika to z tego, iż „panga” w suahili oznacza duży, ostry nóż (np. taki, którym farmerzy ścianają liscie bananowca). Jakkolwiek kolejny dzien upłynął nam pod znakiem wizytacji w lokalnej (tym razem publicznej) szkole oraz przedłuzających się rozmów na temat poczynionych obserwacji do późnej nocy.

Nie rozstrzygnęliśmy też dylematu: czy aby panga na ostro nie jest ulubioną potrawą krakowskich kibiców? 😉

 

Let’s play bao

CIMG0059Dziś dzieci nie miały regularnych zajęć, wiec by nie przetrzymywac je w klasach (od kilku dni nie widzielismy ŻADNEJ chmury na tanzańskim niebie!) przeprowadzilismy luzniejsze zajecia na powietrzu. Chłopcy trenowali  swój refleks grając w łapki z Michałem,  Jonasz napompował im piłki plazowe, a Michalina nauczyła dziewczynki muzycznej wyliczanki. Radosnym okrzykom nie było końca!

Wszystkie aparaty miały rozładowane baterie (to dopiero zaangażowanie!), wiec gdy doładujemy akumulatorki sprawdzimy jakie momenty uwiecznili na zdjęciach nasi podopieczni.

Jutro idziemy do nowej szkoły. Dzieje się!

Good morning teacher!

SAM_0290Z wielkim entuzjazmem oczekiwaliśmy tego dnia – nie wiedzieliśmy do końca co spotkamy na miejscu. Tymczasem od samego wejścia do budynku szkoły przywitały nas wesołe powitania  „How are you?” oraz „Hibari” (czyli „jak się masz” w języku suahili). Dyrektor z uśmiechem oprowadził nas po klasach i juz byliśmy gotowi rozpocząć nasze pierwsze zajęcia.

Wzbudzalismy powszechna ciekawość; zarówno wsród uczniów, jak i nauczycieli – dopytywali się o różne szczegóły, na które w Polsce nie zwróciłoby się w ogóle uwagi – interesowały ich nasze zwyczaje, obuwie, grymasy oraz… włosy na rękach u Michała i Jonasza! Z lekką niesmiałością szkraby dotykały naszych białych ramion i chwile potem uciekały chichocząc.

Podczas popołudniowych warsztatów fotograficznych zapoznalismy także kilkoro dzieci z obsługa sprzętu oraz z podstawowymi technikami pstrykania zdjęć. Zostawilismy im aparaty na weekend – czekamy z niecierpliwościa na ich dokonania!

Początek naszej przygody…

DSCN0155W poniedziałek wczesnym rankiem wyruszyliśmy w stronę równika. Dwudniowa podróż do Czarnego Lądu wzbogaciła nas o ból pleców, głowy i wspaniałe widoki. Na końcowym lotnisku (Rwanda) sprawdzili nasze bagaże i… temperaturę ciała, jednak ważne, że wszystko poszło naprawdę szybko. Z wielkim uśmiechem i jeszcze większymi bagażami załadowaliśmy się do samochodu naszego przewodnika. Już na początku okazało się, że Ksiądz Vallentine jest świetnym kierowcą rajdowym – szybkim slalomem między dziurami (90 km/h) bezpiecznie i spokojnie doprowadził nas do Biharamulo.

Pierwszy dzień w Afryce jest dla nas zasłużonym odpoczynkiem po długiej podróży. Zwiedzamy miasto, poznajemy ludzi, uczymy się lokalnego języka (suahili) i jemy pyszne owoce, a co najważniejsze – mamy cudowne słońce i przemiłą atmosferę.

Jutro rozpoczynamy zajęcia z dziećmi w pierwszej z lokalnych szkół. Odrobina stresu i niekończąca się ciekawość wprowadza nas w nastrój oczekiwania…

Ostatnie przygotowania

tetrisOstatnie przygotowania, czyli niedziela pod znakiem pakowania walizek. Dotyczy to szczególnie wszelkich zakupionych oraz otrzymanych od darczyńców przyborów dla maluchów w Tanzanii. Towarzyszy temu nerwowe zerkanie co rusz w stronę wagi, by nie przekroczyć narzuconego przez linie lotnicze limitu.

Bagażowy tetris pełną gębą! 😉